Ludwika- czyli nasza Osiecka..

Ludwika- czyli nasza Osiecka..


Moja modelka już jakiś czas temu zadebiutowała na moim blogu. Były to inne zdjęcia, jednak z tej samej sesji. 

Dzisiaj zapraszamy Was wspólnie do oglądnięcia kolejnych fotek, które udało nam się stworzyć.


Nie wiem, czy wspominałam, ale kamienica, w której Ludwika mieszka, ma niepowtarzalny klimat. A to z kolei wpłynęło na klimat zdjęć. 


Jak wykorzystujecie wolne dni? 

 Życzę Wam odpoczynku, póki majówka jeszcze trwa! Enjoy!


A przy okazji zapraszam na swojego instagrama:

annilevee


I cyk, kwiecień!

I cyk, kwiecień!

 Dopiero co witaliśmy 2022 rok, a już mamy czwarty jego miesiąc. Powiedziałam sobie, że 2022 będzie mój. I wiecie co? Jest!

Od stycznia dzieje się dużo dobrych rzeczy. Powoli realizuję swoje założenia na 2022, zmieniając, lub dopisując nowe. Rozwijam się, dbam o swoje zdrowie- zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Trochę ćwiczę, uczę się w końcu tego, czego naprawdę chciałam. Mam pracę, wstaję wcześnie i wcześniej chodzę też spać. Zwiedzam, próbuję nowych rzeczy, idę przed siebie!

Mam nadzieję, że Wasz 2022 jest równie pomyślny. Niżej wrzucam trochę wspomnień z ostatnich miesięcy w postaci zdjęć. 

Na Dzień Kobiet razem z przyjaciółką wybrałyśmy się do kawiarni- Emily Bakes. Wnętrze zachwyca

Niedawno nagrywałyśmy razem z Ludwiką casting, jej mieszkanie ma cudowny klimat

Walentynki z kolei spędzałam z moimi dziewczynami

W lutym byliśmy w Zakopanem

nauka, nauka..

trochę kombinowałam z makijażem i włosami

duużo spotkań z moimi

..as i said

szykowanie się do teatru/ pierwszy raz w Teatrze STU

Teatr Stary/ Teatr Nowy Proxima

Fafik smutny, bo jedzie do weterynarza

ćwiczę w regularne jedzenie

umuzykalnienie/ nagrywamy egzamin

były też niefajne sytuacje../poranne wstawanie

Pozdrawiam i już teraz życzę pięknych świąt!











Zakopane

Zakopane

 Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam okazję być w tym mieście. W moim sercu jest ono zapisane, jako to wyjątkowe- głównie dzięki wspomnieniom, jakie z nim wiążę, ale też z samymi górami. To one są dla mnie odskocznią od wszystkiego.. kiedy na głowie i w głowie jest zbyt dużo.. ;)


Pozytywnie się zaskoczyłam, gdy okazało się, że bilet z Krakowa do Zakopanego wynosi jedyne 8zł w jedną stronę. Koleżanka, która trochę podróżuje, a więc wie, co i jak, ogarnęła nam w miarę tanie schronisko młodzieżowe. Był pokój, kuchnia i taki mini salon. Naprawdę nie było na co narzekać;)




Odwiedziliśmy Morskie Oko, pochodziliśmy po Krupówkach, sami weszliśmy na Gubałówkę. Utwierdziłam się również w przekonaniu, że o wiele bardziej wolę wycieczkę po Parku Tatrzańskim, gdzie przeważa natura, nie ma tak wiele osób, jak w samym centrum. Na Krupówkach pełno jest wszystkiego, mnóstwo sklepów, a jeszcze więcej ludzi. Przyznaję, że w Bieszczadach jest więcej ciszy, spokoju i takiej "czystej natury". 

Jeśli chodzi o wyjście nad Morskie Oko trafiliśmy w 10. Akurat w tym dniu lekko świeciło słońce, nie padał deszcz, ani śnieg. Pogoda była wręcz idealna. Kolejnego dnia nie bylibyśmy już w stanie pójść gdziekolwiek. 



--------------------------------------------------------------------------
Niestety dzisiejszy dzień jest tym, gdzie Putin osiągnął apogeum swej głupoty i zaatakował Ukrainę. To wszystko zostawię bez komentarza. Ukraino, jesteśmy z Tobą.. 




Jungle girl

Jungle girl

Ponad tydzień temu wpadła do mnie Wiktoria. Wybrałyśmy się do Ogrodu Botanicznego pozwiedzać, ale też porobić trochę fotek. 

Udało nam się być w szklarni, natomiast niektóre jej części były zamknięte. Wielka szkoda, bo akurat te otwarte nie były za duże- musieliśmy chodzić gęsiego, by się zmieścić. Kilka lat temu zwiedziłyśmy palmiarnię w Poznaniu- ta robi naprawdę ogroomne wrażenie. Jest wielka i mieści się w niej spoora liczba roślin. 







Opowiadajcie, jak po świętach? Najedzeni?
Listopadowy mood

Listopadowy mood

 Ten miesiąc nie zakończył się dla mnie łaskawie. Test na COVID wyszedł pozytywnie. Choć muszę przyznać, że choróbsko przechodzę dosyć lekko. Więc może jednak łaskawie?.. ;) Jesienna chandra dopadła i mnie- tutaj już możemy polemizować, czy to faktycznie kwestia pory roku, czy może jednak swoją robotę zrobił sars-cov-2. 

Zdjęcia poniżej były robione dobre kilka lat temu. Ze 3? W Rzeszowie. Nigdy ich nigdzie nie wrzucałam, a zasługują. Moim zdaniem mają taki fajny jesienno- zimowy klimat. Przez sweterki dziewczyn, kojarzą mi się nawet z Norwegią. 

Nie mniej, mamy grudzień! A więc wyjątkowy i wyjątkowo klimatyczny czas. Kończymy więc listopadowe wpisy, a ruszamy z tymi grudniowymi! Miło mi poinformować, że w tym roku pierwszy raz dołączyłam do "adwentowego kalendarza", gdzie każdego dnia będę wpisywać na listę blog, który mnie inspiruje/ który lubię czytać. Akcję wyhaczyłam u Iwetty!

A więc do następnego, cześć!

Jesienna aura

Jesienna aura

 Tytułowa pogoda już powolutku mija. Rankiem można wyczuć zimowe powietrze. Coś odchodzi, coś mija. Idzie nowe. Jak co roku. 

8 listopada umówiłyśmy się z koleżanką na zdjęcia. Taka mała sesyjka do portfolio. Ludwika, czyli modelka tejże sesji jest bardzo fotogeniczną osobą. Większość osób nazywa ją "Osiecką"- z racji podobnej urody. Niektórzy twierdzą też, że podobna jest do Elizy Rycembel. Sami zobaczcie i dajcie znać, co sądzicie. 


Zapraszam wkrótce po więcej Ludwiki! 

Małe marzenia

Małe marzenia


Pracowałam już jako kolporterka ulotek, asystentka przedszkolanki w prywatnym przedszkolu (trwało to jeden dzień, kolejnego dnia przez pandemię wszystko pozamykali) i pracownik fizyczny w Holandii. Zawsze chciałam spróbować swoich sił w pracy z kasą, terminalem czy czymś takim oraz na stanowisku sprzedawca w jakimś sklepie. W tym roku udało mi się spełnić pierwszą z rzeczy. Może i jest to jakaś śmieszna zachcianka, no ale cóż.. ważne, że mnie cieszy!

Kolejną rzeczą, o której marzyłam już dłuuugo długo był basen. I wcale nie przesadzam pisząc "marzyłam". Pamiętam, że rok w rok, gdy były upały ja mruczałam do rodziców, jak to super byłoby móc się schłodzić na podwórku, nie musząc tułać się po jeziorach, czy basenach pełnych ludzi. Mieszkam na wsi i mam o tyle szczęście, że z miejscem na postawienie go nigdy nie było problemu. W tym roku, dzięki owej pracy, byłam w stanie dołożyć swoją 1/3 kwoty. Jestem więc już teraz szczęśliwą posiadaczką basenu ogrodowego!



Ostatnią z rzeczy są urodziny taty. Ja od zawsze uważałam urodziny w ogóle za coś wyjątkowego. Wiem, że niektórzy obchodzą również imieniny, ale mój mózg tłumaczył sobie to tak, że najważniejszy jest sam fakt przyjścia na świat. A imię? To już kwestia dużo mniej ważna. Zawdzięczam swoim rodzicom ogromnie wiele i też jakoś zawsze chciałam żeby dzień ich przyjścia na świat nie był zwykłym dniem. Miał być szczególny. W tym roku zamówiliśmy z bratem tacie tort, kupiliśmy prezenty, zjechali się goście, ale co najważniejsze- spędziliśmy ten czas razem, poświęcając go szczególnie Jemu. 


Te wszystkie opisane przeze mnie rzeczy mogę zaliczyć to takich dużych pragnień i jednocześnie małych marzeń. Spełnianie ich daje mi sporo frajdy, ogrom satysfakcji i dużo szczęścia! 
 Jestem ciekawa, jakie są Wasze "marzonka" ?
Copyright © 2014 Anilevee , Blogger